Duchowy.Net

CZYTAJ - CIEKAWE ARTYKUŁY

WIZJA PIEKŁA - błogosławionej Hiacynty

Jacinta-marto-fatima-portugal-1917_050116_091454_PM.jpg

 

WIZJA PIEKŁA
Pierwszą była wizja piekła. Pani nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi. Widzieliśmy w tym morzu demony i dusze, jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi
żarzącymi się węgielkami mającymi ludzkie postacie. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które się z nich wydobywały
wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry podczas wielkich pożarów, bez wagi, w nieważkości, wśród bolesnego
wycia i rozpaczliwego krzyku. Na ich widok można by ogłupieć lub umrzeć ze strachu.
Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał
tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do Nieba. Bo gdyby tak nie było, sądzę, że umarlibyśmy z lęku i przerażenia.



Siostra Łucja podaje od razu powód ukazania dzieciom przerażającej wizji potępionych: miała ona pomóc im w zrozumieniu, jak bardzo potrzeba modlitwy, ofiary i cierpienia, by uratować ludzi idących na wieczność do piekła.


Przykład życia bł. Hiacynty w pełni potwierdza sens tej Bożej pedagogii. Kiedy Siostra Łucja wspomina swoją kuzynkę i podkreśla działanie w niej szczególnej łaski, wspomina właśnie o wpływie wizji piekła:
Wizja piekła przerażała ją [Hiacyntę] do tego stopnia, że wszystkie kary i umartwienia wydawały się jej zbyt małe, aby uzyskać u Boga
łaskę wybawienia [choć] niektórych dusz. (…) Jak to się stało, że Hiacynta, taka mała, mogła zrozumieć ducha umartwienia i pokuty i z
takim zapałem się mu oddać? Wydaje mi się, że była to najpierw szczególna łaska, której Bóg raczył jej udzielić za pośrednictwem
Niepokalanego Serca Maryi, a potem przez widok piekła i nieszczęścia dusz, które się tam dostają. Niektórzy ludzie, nawet pobożni, nie
chcą dzieciom mówić o piekle, żeby ich nie przerażać. Ale Bóg nie zawahał się pokazać go trojgu dzieciom, z których jedno miało
zaledwie osiem lat. A przecież On wiedział, że z przerażenia mogły one umrzeć.
Hiacynta często siadała na ziemi lub na jakimś kamieniu i zadumana zaczynała mówić: «Piekło, piekło. Jak mi żal tych dusz, które idą do
piekła, i tych ludzi, którzy tam żywcem płoną jak drzewo w ogniu». Drżąc, klękała z rękami złożonymi, aby powtarzać modlitwę, której
nauczyła nas Matka Najświętsza: «O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie
dusze do Nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia». (…)
Hiacynta pozostawała długo na kolanach, powtarzając tę samą modlitwę. Od czas od czasu wołała mnie albo brata, tak jakby się budziła
ze snu: «Franciszku, Franciszku, Łucjo, czy wy nie chcecie się ze mną modlić? Musimy się dużo modlić, żeby ratować dusze przed
piekłem. Idzie ich tam tyle, tyle». Innym razem pytała: «Dlaczego Najświętsza Maryja Panna nie pokazuje piekła grzesznikom? Gdyby je
zobaczyli, nie grzeszyliby, aby się tam nie dostać. Musisz powiedzieć tej Pani, żeby pokazała piekło wszystkim tym ludziom,
widziałabyś ich nawrócenie». Później, trochę rozdrażniona, zapytała mnie: «Dlaczego nie powiedziałaś tej Pani, aby pokazała tym
ludziom piekło?». «Zapomniałam». «Ja też o tym nie pamiętałam» – mówiła ze smutkiem. (…) «O, jak mi żal tych grzeszników! O,
gdybym im mogła pokazać piekło». Czasem tuliła się nagle i mówiła: «Ja idę do Nieba, ale ty tu zostaniesz. Jeżeli nasza Pani pozwoli,
powiedz wszystkim tym ludziom, czym jest piekło, aby już nie grzeszyli i tam się nie dostali». Czasem znowu zastanawiała się i po chwili
mówiła: «Tylu ludzi idzie do piekła, tylu ludzi». Aby ją uspokoić, powiedziałam: «Nie bój się, ty pójdziesz do Nieba». «Na pewno –
odpowiedziała spokojnie. – Ale chciałabym, aby wszyscy ludzie tam poszli».
Jeżeli czasami słyszała przekleństwa, zakrywała twarz dłońmi i mówiła: «O mój Boże, ci ludzie nie wiedzą, że dostaną się do piekła (…).
Przebacz im, mój Jezu, i nawróć ich. Oni na pewno nie wiedzą, że to obraza Boska. Mój Jezu, jak mi ich żal. Proszę Cię za nich». I
powtarzała modlitwę, której nauczyła nas Najświętsza Maryja Panna: «O mój Jezu, przebacz nam… itd.»